Październik

Co dobrego spotkało Cię w październiku?

Asia: Tegoroczny październik był dla mnie ciężkim miesiącem. Miałam dużo pracy, co z jednej strony bardzo mnie cieszy, z drugiej późne powroty do domu dają mi nieźle w kość. Usprawiedliwiam się pogodą i porą roku, bo aura za oknem nie sprzyja rodzinnym, wieczornym spacerom. Rozpoczęłam współpracę z butikową agencją nieruchomości. Fotografuję piękne mieszkania i domy w Warszawie i okolicach. Bardzo to lubię, połączenie dwóch moich pasji – fotografii i architektury wnętrz – daje mi sporą dawkę satysfakcji. Znaleźliśmy też czas na spotkania z przyjaciółmi, nasze grono stale się powiększa. Śmieję się, że odkąd mieszkam w Warszawie, co dwa miesiące rodzą się dzieci u przyjaciół. Ewa: Liczyłam na piękną złotą jesień, ale nie dane nam było w tym roku cieszyć się słońcem w październiku. Starałam się wykorzystać każdy pogodny dzień na spacery i porządki w ogrodzie. Hortensje, choć straciły już swoją świeżość, pięknie prezentują się w wazonie. Co dobrego spotkało mnie w tym miesiącu? Październik z wielu powodów był dla mnie trudny, ale dzięki temu zaczęłam na dobre swoją przygodę z jogą. To chyba najlepsza decyzja, jaką podjęłam tej jesieni. Koniec września i początek października to czas urodzinowy w naszym domu, nie obyło się więc bez spotkań w gronie rodziny i przyjaciół, śmiechu, długich rozmów przy stole i dobrego jedzenia w dynią w roli głównej. Dynia zdecydowanie króluje w naszej październikowej kuchniZnalazłaś czas na październikowe zakupy? Jakieś nowości w szafie, kosmetyczce, na półce z książkami?

Asia: Zasiliłam głównie półkę z książkami moich dzieci. Codziennie wieczorem czytamy, więc książek nigdy nie za dużo. Wśród nich między innymi „Panieneczka z pudełeczka” Jana Brzechwy, przy której nasze dzieci pękały ze śmiechu. Kilka zimowych pozycji z wydawnictwa Zakamarki – aktualnie czytamy „Prezent dla Cebulki”. Dla siebie kupiłam książkę Elizy Mórawskiej „O jabłkach”, licząc na to, że znajdę czas na szarlotkę 🙂Jak co roku – w październiku – na Mysiej 3 odbyło się Święto Kawy i Herbaty. Zdradziłam moją ulubioną palarnię Java Coffee i kupiłam kawę z warszawskiej Czarnej Fali. Z nowości, do wypróbowania kupiłam Chai Masala. Dotychczas sama przyrządzałam indyjski napar, który stanowił bazę na pudding chia, tym razem postanowiłam spróbować gotowej mieszkanki. Jest pyszna!Przekonałam się do używania hydrolatu w codziennej pielęgnacji, wybrałam różany z Ministerstwa Dobrego Mydła, i szybko uzależniłam się od niego.

Kupiłam torbę na aparat. Odkąd biegam po mieście z dwoma obiektywami, moja stara torba zrobiła się za mała. Wybrałam torbę brytyjskiej firmy Grafea. Klasyk w swojej kategorii. Pomieści body i 3 obiektywy. Można też wyjąć z niej wewnętrzny pokrowiec na aparat i nosić ją zamiast torebki. Zakupy związane z fotografia cieszą mnie ostatnio najbardziej. W planie mam zakup kolejnych, bardziej niezbędnych (śmiech) akcesoriów do aparatu.Ewa: Marzy mi się taka torba na aparat i obiektywy, podkradam pomysł i wpisuję ją na listę świątecznych prezentów 🙂

Jesienią zawsze rośnie stos książek na mojej nocnej szafce, w tym roku nie jest inaczej. Skończyłam „Pływaka” Joakima Zandera i choć „Pierwszy śnieg” Jo Nesbo chciałam zostawić na listopadowe popołudnia i wieczory, nie potrafiłam odmówić sobie przyjemności ponownego spotkania z Harrym Hole. Po dwóch kryminałach, stojąc w warszawskich korkach, czytam dzienniki Szczepana Twardocha, a przedświąteczne porządki zamierzam w tym roku zacząć z lekturą „Dan-sha-ri” – czuję potrzebę uporządkowania wielu rzeczy w domu i w życiu. „Make photography easier” Kasi Tusk to jedna z tych książek, które warto mieć na półce. Sama chętnie do niej zaglądam, ale też podrzucam ją starszej córce, która zaczyna swoją przygodę z fotografią. W kosmetyczce w tym miesiącu nie mam żadnych nowości (testuję kremy pod oczy w poszukiwaniu tego idealnego), za to zrobiłam sobie prezent bez okazji i kupiłam perfumy, które wpisują się w klimat ciepłych swetrów i śniegu za oknem. Brakowało mi zapachu na jesienno-zimowe dni.W tym roku październik nas nie rozpieszczał – masz swoje sposoby na jesienną niepogodę? 

Asia: Wieczór z lampką wina i dobry serial. Po wrześniowych huraganach – w których ucierpiała część Florydy, w tym wyspy Keys – natknęłam się na artykuł w WO, autorka wspomniała o serialu Bloodline kręconym na Keys i postanowiłam go sprawdzić. U nas zimno i deszczowo, serial kręcony na egzotycznych wyspach wydawał mi się idealny na jesienne wieczory, właściwie noce, bo my zaczynamy seans około północy (śmiech).

Pierwszych kilka odcinków mnie znudziło, ale druga połowa pierwszego sezonu tak wciągnęła, że od miesiąca każdy możliwy wieczór spędzamy przed ekranem. Zaczęliśmy trzeci sezon.Ewa: Seriale to rzeczywiście dobry pomysł na jesienno-zimowe wieczory. Z lamką wina i w dobrym towarzystwie. Niestety, brakuje mi na to czasu i siły. Zasypiam przed 22:00, czytając do poduszki. Kiedy za oknem robi się zimno i mokro, rozpalamy w kominku, a na podłodze rozkładamy planszówki i poduchy. Monopoly, Monopoly Deal, Trivial Pursuit, Dixit i Mali powstańcy należą do ulubionych. W takie dni otulam się ciepłym swetrem, zaparzam owocową herbatę z cytryną i goździkami, włączam ulubione radio, a do nawilżacza dodaję kilka kropli olejku zapachowego. Czy w październiku zdarza Ci się już myśleć o świętach?

Asia: Ja jestem raczej z tych osób, które zostawiają wszystko na ostatnią chwilę. Walczę z tym, ale kiepsko mi idzie. Także odpowiedź jest prosta. Nie myślę jeszcze o świętach. 

Ewa: U nas pierwsze przygotowania do świąt zaczynają się w listopadzie, ale zdarza mi się już w październiku myśleć o prezentach. Na przykład po wpływem Twojego zakupu torby fotograficznej 🙂 Spisuję sobie takie inspiracje, żeby wykorzystać je, kiedy przyjdzie na to czas.Jakie masz plany na listopad?

Asia: Dni są coraz krótsze, odbieramy dzieciaki z przedszkola jak jest już ciemno. Wkurza mnie to! Sądzę, że listopad minie mi w tempie błyskawicznym. Za tydzień przyjeżdżają nasi przyjaciele z Niemiec. W drugiej połowie listopada idę na kurs fotograficzny. Chcę skończyć urządzać pokój dzieciom, bo niedawno zrobiliśmy im małe przemeblowanie, kupiliśmy łóżko piętrowe i wymaga jeszcze małych zmian. Oprócz tego sporo pracy.

Ewa: W listopadzie wybieramy się do Krosna – ogromnie cieszę się na ten wyjazd i na spotkania z przyjaciółmi, których nie widziałam od wakacji. To również czas na pierwsze świąteczne zakupy. Wybieranie prezentów dla bliskich to wielka przyjemność, pod warunkiem, że nie robię tego na ostatnią chwilę. Czekam też na listopadową dostawę książek, wśród których jedna z wielu powodów będzie dla mnie wyjątkowa, ale o tym już w listopadowym wpisie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *